Żadna wiara, którą Solari wygnali, nie zniknęła po prostu. Lunari utrzymali przy życiu dawną moc księżyca długo po tym, jak czciciele słońca z Mount Targon uznali ją za skażenie, przetrwali w ukryciu, a nie w świątyniach, przekazywani przez ludzi, którzy mieli wszelkie powody, by milczeć o tym, w co wciąż wierzyli i komu powierzali tę wiarę.
Diana to najjaśniejszy wątek łączący tę ukrytą wiarę z teraźniejszością. Od urodzenia naznaczona jako Scorn of the Moon przez sam zakon, który niegdyś mógł nazywać ją siostrą, nosi prześladowanie Lunari jako własną historię, a nie odległą legendę, a jej nieustanny bunt nie pozwala całkowicie wymazać dawnej wiary — niezależnie od tego, czy kiedykolwiek znajdzie innych, którzy wciąż ją podzielają.
Aphelios, określany jako Weapon of the Faithful, sugeruje oddanie, które znacznie lepiej pasuje do religii wciąż przetrwającej pod ziemią niż do takiej, która ma dość pewności siebie, by czcić w świetle dnia. Tam, gdzie Solari mają Leona jako bohaterkę stworzoną, by otwarcie ucieleśniać ich doktrynę, Lunari nie mają odpowiedniej postaci stojącej na widoku publicznym — tylko cichsze znaki i dawniejsze imiona, które wyznawcy księżyca nigdy tak do końca nie zniknęli z góry.
Pozostali bohaterowie Targon istnieją gdzieś poza tym konkretnym konfliktem, kosmiczni w skali, a nie stronniczy w nim. Aurelion Sol odpowiada ambicjom starszym niż spór słońca i księżyca na Targon, a Soraka, Starchild, oferuje uzdrowienie, które służy każdemu — niezależnie od tego, w jakiej wierze został wychowany i po której stronie góry stoi. Ich neutralność tylko wyostrza kontrast: nawet na górze pełnej kosmicznej mocy przestrzeń do otwartego podążania za księżycem wciąż należy niemal wyłącznie do pamięci i do nielicznych, jak Diana, gotowych walczyć o coś więcej. Braki Lunari w świątyniach i otwartym kulcie nadrabia jak dotąd samą odmową zniknięcia — pokolenie po pokoleniu, niezależnie od tego, jak całkowicie Solari wierzyli, że sprawa jest zamknięta.